31 lipca 2012
o Szymku
Szymciu budzi się uśmiechnięty i uśmiecha się aż do zaśnięcia, a czasami uśmiecha się przez sen...taki jest...
28 lipca 2012
Ostatnio zachwycamy się cudownym dziełem Pana Boga - ludzkim ciałem. Jego cudowność uświadamiają nam przede wszystkim nasze dzieci. Jak to ciało jest wspaniale skonstruowane, że malutkie dziecko można położyć na udach, a ono ma głowę w sam raz na kolanach i to jest bardzo wygodne...albo można je trzymać na brzuszku na ręce i to też jest tak w sam raz, że ono może sobie oglądać świat...albo można wziąć dziecko "na barana" i te nóżki są akurat takie, że łatwo je trzymać rękami...albo jak dziecko zaczyna chodzić to jest akurat takie, że nie trzeba się do niego schylać specjalnie, żeby złapać je za rączkę...i takich cudowności jest całe mnóstwo...Niesamowite!
26 lipca 2012
25 lipca 2012
o dużym Szymku
Kilka dni temu pewna pani zauroczona Szymkiem przystanęła, uśmiechnęła się do niego i zapytała:
- ile ma?
- dwa i pół miesiąca, urodził się 6 maja..
- dwa i pół? jest pani pewna?
- tak, jestem jego mamą...
- nie wydaje się pani, że jakiś taki duży?
:-)
- ile ma?
- dwa i pół miesiąca, urodził się 6 maja..
- dwa i pół? jest pani pewna?
- tak, jestem jego mamą...
- nie wydaje się pani, że jakiś taki duży?
:-)
24 lipca 2012
17 lipca 2012
...zanim cień zapuka w okno będziesz sobie chrapać słodko...
"...nocka przyszła już
zmruż już oczka zmruż...
będę tulić Cię do rana
zanim tu nie zasnę sama
zmruż swe oczka zmruż..."
"...wszystkie małe myszki poszły dawno spać...
wszystkie małe kotki robią chrapu chrap...
twoje piękne oczka kleją się do snu...
pozwól wreszcie im odpocząć...luli luli lu..."
dookoła noc się stała, księżyc się rozgościł...
jeszcze ci nie powiedziałam wszystkich słów miłości...
jeszcze z Tobą nie zdążyłam na najdalsze gwiazdy....
jeszcze ci nie wymyśliłam najpiękniejszej nazwy...
Ale teraz z moich ramion zrobię ci kołyskę...
niech cię miły nie poranią leśne trawy niskie..."
kołysanki Joanny Włodarskiej...przepiękne...ostatnio słuchamy na okrągło...
zmruż już oczka zmruż...
będę tulić Cię do rana
zanim tu nie zasnę sama
zmruż swe oczka zmruż..."
"...wszystkie małe myszki poszły dawno spać...
wszystkie małe kotki robią chrapu chrap...
twoje piękne oczka kleją się do snu...
pozwól wreszcie im odpocząć...luli luli lu..."
dookoła noc się stała, księżyc się rozgościł...
jeszcze ci nie powiedziałam wszystkich słów miłości...
jeszcze z Tobą nie zdążyłam na najdalsze gwiazdy....
jeszcze ci nie wymyśliłam najpiękniejszej nazwy...
Ale teraz z moich ramion zrobię ci kołyskę...
niech cię miły nie poranią leśne trawy niskie..."
kołysanki Joanny Włodarskiej...przepiękne...ostatnio słuchamy na okrągło...
14 lipca 2012
Lato...
Krzyś z tatą pojechali do Kazimierza Dolnego, Szymek zasnął...więc jest chwila, żeby napisać kilka słów o tym, co u nas słychać.
Szymek, zwany Szymciem, rośnie jak na drożdżach.
Krzysiu jest już dużym chłopczykiem, który wszystko rozumie i dużo mówi...po krzysiowemu. Jest też bardzo czułym braciszkiem, co chyba widać na zdjęciach. Odkąd urodził się Szymon, Krzyś stał się bardzo samodzielny, bo czasami mama karmi Szymka i nie zawsze może przyjść z pomocą.
W czerwcu Kuba zawiózł nas do Gdańska na 3 tygodnie do dziadków. Bardzo było nam tam dobrze - babcia gotowała pyszne kaszki i obiadki, dziadek i Agnieszka zabierali Krzysia na spacerki...Krzysiu bardzo zaprzyjaźnił się z pieskiem i czule przytulał Negri już od rana, a na spacerkach rzucał jej kijki.
Później wróciliśmy do domu i choć to Warszawa, centrum miasta, to jednak w domu najlepiej. Tata po pracy bierze Krzysia na rower, bo Krzysiu uwielbia jeździć rowerem. Ostatnio na spacerach eksplorujemy Żoliborz (wczoraj spotkaliśmy tam śpiewającą panią Alinę Janowską) i Plac Wilsona, bo tam na placu zabaw jest straż pożarna, której Krzyś jest kierowcą. Krzyś uwielbia jeździć samochodem i gdy tylko jest okazja i jedziemy polną drogą, Krzyś siada tacie na kolana i kieruje.
Szymek ma już ponad dwa miesiące i jesteśmy w nim coraz bardziej zakochani. Po prostu jesteśmy bezradni wobec rozbrajającego uśmiechu i pierwszych "słów". Patrząc na Szymka widzę jak czas ucieka...dopiero się urodził, a już jest taki duży...
Cały czas przeszczęśliwa...
ja...
Szymek, zwany Szymciem, rośnie jak na drożdżach.
Krzysiu jest już dużym chłopczykiem, który wszystko rozumie i dużo mówi...po krzysiowemu. Jest też bardzo czułym braciszkiem, co chyba widać na zdjęciach. Odkąd urodził się Szymon, Krzyś stał się bardzo samodzielny, bo czasami mama karmi Szymka i nie zawsze może przyjść z pomocą.
W czerwcu Kuba zawiózł nas do Gdańska na 3 tygodnie do dziadków. Bardzo było nam tam dobrze - babcia gotowała pyszne kaszki i obiadki, dziadek i Agnieszka zabierali Krzysia na spacerki...Krzysiu bardzo zaprzyjaźnił się z pieskiem i czule przytulał Negri już od rana, a na spacerkach rzucał jej kijki.
Później wróciliśmy do domu i choć to Warszawa, centrum miasta, to jednak w domu najlepiej. Tata po pracy bierze Krzysia na rower, bo Krzysiu uwielbia jeździć rowerem. Ostatnio na spacerach eksplorujemy Żoliborz (wczoraj spotkaliśmy tam śpiewającą panią Alinę Janowską) i Plac Wilsona, bo tam na placu zabaw jest straż pożarna, której Krzyś jest kierowcą. Krzyś uwielbia jeździć samochodem i gdy tylko jest okazja i jedziemy polną drogą, Krzyś siada tacie na kolana i kieruje.
Szymek ma już ponad dwa miesiące i jesteśmy w nim coraz bardziej zakochani. Po prostu jesteśmy bezradni wobec rozbrajającego uśmiechu i pierwszych "słów". Patrząc na Szymka widzę jak czas ucieka...dopiero się urodził, a już jest taki duży...
Cały czas przeszczęśliwa...
ja...
10 lipca 2012
3 lipca 2012
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Projekt Nasze Drzewo powstaje od 2013 roku na warszawskiej Ochocie. Moje ulubione tematy fotograficzne to dzieci i drzewa i mam bardzo dużo ...
-
brrrrprrrrbrrrr Podobno w siódmym miesiącu życia dziecko uświadamia sobie, że jest odrębną osobą (do tej pory dziecko i mama byli jednym b...
-
Niespełna trzy tygodnie po przeprowadzce zaprosiliśmy przyjaciół na oblewanie naszego nowego domu. W czasie imprezy przeprowadziliśmy aukc...





















